Znów blisko etapowego zwycięstwa

Było tak jak się wszyscy spodziewaliśmy, etap i koszul dla Purito. Bardzo nerwowa i ciężka końcówka, nie pod mojego lidera ale Ivan i tak się dobrze wybronił.

Znów Polak w czołówce, znów blisko etapowego zwycięstwa. Poza tym Huzar przegrał z kimś kto od lat ZAWSZE wygrywa takie końcówki, tak więc być za nim to już pół zwycięstwa.

Z drugiej strony Huzar tak szybko to już dawno po górach nie jeździł co znaczy, że zapewne jest w życiowej formie. Słusznie więc, że stara się to wykorzystać.

foto: bettiniphoto

Wczoraj ok, prawie na remis

Prawie, bo Pozzo pojechał super. Ivan ok, a pozostali jakoś nie sprawiali wrażenia gotowych do współataku z Pozzovivo. Mamy biały koszul, to coś na początek, ale to nie cel sam w sobie.

foto: bettiniphoto

Marek Cichosz odszedł

Chciałbym przekazać kondolencje i wyrazy współczucia rodzinie i najbliższym Marka Cichosza, kolarza, kolegi z szosy…

Pytanie kibica

Zapraszamy wszystkich kibiców kolarstwa o przesłanie jednego pytania dotyczącego tegorocznego Giro. 21 maja (dzień przerwy w Giro) Sylwek odpowie na Wasze pytania. Prosimy je przesłać na adres sylwesterszmyd@gmail.com tytułując „pytanie kibica”. Zapraszamy

Aktywny wypoczynek

Po cichu liczyłem, że może jednak będziemy mieć dziś historyczny dzień dla polskiego kolarstwa za sprawa Gołego, no ale jednak nie. Pozostaje już tylko walka o etapy.

Dobrze, że dzisiejszy etap prawie w całości to był aktywny wypoczynek. Czułem jak z kilometra na kilometr dochodzę do siebie po wczorajszym etapie.

Podjazd na metę był szybki, ale to co zdecydowało to właściwie ostatnie 1500 m wzięte po trzech kilometrach zjazdu i walce o pozycję. Taka zmiana rytmu okazała się jednak nie na moje nogi.

Jutro 230 km a i na metę będzie ciężej wjechać.

foto: bettiniphoto

Dziś wieczorem jestem wykończony.

Region Marche nigdy nie powinien znaleźć się na trasie Giro, ciągłe góra/dół, sztywne „chopki”, bez metra płaskiego. 3400m przewyższenia na wydawać by się mogło pofałdowanym etapie zostało mi mocno w nogach.

Do tego od wczoraj walka z alergią. Ciężko oddycham, co na pewno spowodowało, że dziś ostatnie 30km miałem skurcze praktycznie wszędzie.

Goły otarł się o podwójny sukces bo i do zwycięstwa etapowego i maglia rosa zabrakło naprawdę niewiele. Widać, że ma „nogę” zapewne nieraz jeszcze będzie tu walczyć o zwycięstwo etapowe.

Jutro zaczyna się Giro

Po cichu liczyłem na pierwsza trójkę i nawet się dużo nie przeliczyłem. Pięć sekund szybciej i by było „pudło”. Tak czy inaczej myślę, że pojechaliśmy dobrze, równo i mocno. Pojechaliśmy „swoją” drużynę, na tyle na ile nas było stać.

Foto: bettiniphoto

Za sport.pl

źródło sport.pl

Coś czuję, że jutro pojedziemy dobrą „drużynówkę”

Czasem dużo prościej byłoby mi pisać tutaj recenzje moich ulubionych win niż opisywać wyścigi… jako, że jesteśmy w Veronie, wywiązuje się z przegranego zakładu z Bodym butelką Amarone, wino win!

Dania za nami, szczęśliwie bez strat w ludziach i czasie a to już bardzo dużo. Kraksy na obu finiszach i nerwówka, wczoraj nieco mniejsza bo słabiej wiało ale jak zawsze takie etapy nie są łatwe. Italia przywitała nas gorącym i słonecznym dniem, czego nam bardzo brakowało.

Coś czuję, że jutro pojedziemy dobrą „drużynówkę”. Sądzę, że jesteśmy mocni i zgrani. Start godzina 16.04

Zaczęliśmy!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wino przegrałem, co było formalnością. Już po mecie jak ja się jeszcze rozgrzewałem Body powiedział, że przegram z nim na bank! Swoją drogą to że wiatr zmniejszył się o ok 10km/h miedzy pierwszymi a ostatnimi 20-30 zawodnikami się zdarza, oczywiście, ale gdyby nie było zamieszania miedzy samochodami to Maciek byłby dziś w top10.

Znów jak tylko może pojechać czasówkę bez oglądania się na nikogo to jest w ścisłej czołówce światowej. Podobnie zresztą jak Kwiatek, chociaż wydaje mi się, że wraz z przyrostem kilometrów Body jest szybszy.

Ivan w stosunku do przeciwników pojechał naprawdę nieźle. Teraz czekają nas dwa bardzo ciężkie etapy, musimy podejść do nich z pełną koncentracją, jakby to były górskie decydujące etapy.